Układ prawie idealny

Jak to jest kiedy czujesz nad facetem ogromną władzę i wiesz, że on boi się ciebie tak bardzo, że jest skłonny publicznie dać dyla? Byłam z kimś takim. Nasz związek opierał się w gruncie rzeczy na czystym i wyuzdanym seksie. Bzykanie uprawialiśmy po kilka razy w ciągu dnia, spontanicznie, romantycznie – zdarzyło się! ale najczęściej nasz sex był iście ostry i brutalny.

Nie znam się na psychologii, więc nie wiem jak można nazwać nasz związek. Chyba najprościej można go było nazwać układem, wzajemnym zaspokajaniem potrzeb i spełnianiem erotycznych fantazji.

Maniek lubi wyzywające laski, takie, za którymi faceci ślinią się i mają erekcję. Wystarczy, że pojawi się na horyzoncie opalona lafirynda z rozjaśnionym blond włosem i już gotów jest podążać za nią i wwąchiwać się w jej perfumy. Nigdy nie miałby odwagi oczywiście jej zagadnąć, samo śledzenie na swój sposób go podnieca. Potem w domu wali sobie konia w myślach wyobrażając, że spotkana na deptaku laska robi mu loda i chłosta go po tyłku. Trochę jest świrem. Ale uważam, że w każdym człowieku siedzi zalążek popaprańca. Maniek z wyglądu przypomina prezentera MTV, szczupły, dość wysoki z gęstą czupryną fantazyjnie rozmierzwionych włosów. Zawsze ubiera się w dziwne t-shirty. Nie wiem doprawdy skąd on je wytrzaskuje, są oryginalne i na pewno nikt w mieście nie pojawi się w drugim takim.

Maniek studiował filologię chińską przez dwa semestry, florystykę – wytrzymał jeden semestr, skończył na bibliotekoznawstwie. Zainteresowania to głównie imprezy, wpatrywanie się w lustro i bzykanko. Kolejność dowolna i każda będzie poprawna. Spotkaliśmy się oczywiście na jednej z balanżek organizowanej przez klub miłośników ganji. W piwnicznych klimatach wśród swądu palonej zieleniny pomieszanej z wilgocią kamienicznych murów Maniek dokonał swoistego podrywu. Ostatecznie po kilku całusach wylądowaliśmy na stojącej w kącie kanapie , gdzie opadająca kotara stanowiła lichą zasłonę. Kto zaczaił to miał niezły widok. Muza dudniła wokoło, a ja ujeżdżałam Mańka jak na rodeo. Chichotaliśmy i było obłędnie, a najbardziej nas podniecało, że każdy w sumie mógł na nas popatrzeć. Ściągnęłam mu koszulkę i wbijałam pazury tak mocno, że cały tors miał zachodzących krwią półksiężycach. Ciągnęłam za włosy jednocześnie skacząc na twardym i spragnionym cipki kutasie. Spuścił mi się na brzuch, wiem, że chciał abym mu obciągnęła, ale byłam już dość wstawiona i po wszystkim zadzwoniłam po taksówkę. Mam swoją wolność, robię to co chcę i z kim chcę. Nie obchodzi mnie trzymanie się za ręce i pitu pitu o tym co będzie. Maniek się o tym przekonał już następnego dnia, kiedy przylazł do mnie ze śniadaniem z mc donaldsa.

Wiem, że strasznie się we mnie zadurzył. Raczej nie była to miłość, a przywiązanie i wygoda. Żadne z nas nie chciało na serio się wiązać a jedynie mieć kogoś, kto zrozumie i lubi się seksić. Kiedyś w przypływie wódki i spalonych kilku lolkach wyznał mi, że mnie kocha. Dałam mu z liścia mówiąc, że nie tak się umawialiśmy. Prawie się popłakał, a ja wiedziałam, że nasz koniec jest bardzo blisko. Wytłumaczyłam mu, że myli miłość z pożądaniem. Poczucie szczęścia jest chwilowe i pojawia się zawsze po zajebistym orgazmie. Więcej nie było tematu, ale nasz sex stał się inny. Jeszcze bardziej zwierzęcy, tak jakbyśmy chcieli potwierdzić, że tak właśnie jest. Czysta fizyczność.

Dopadł mnie za zakrętem, parkowałam auto skupiona aby nie przywalić w latarnię, która de facto miała przepaloną żarówkę i bynajmniej nie ułatwiała mi manewru. Otworzył drzwi od strony pasażera i zobaczyłam błysk w oku. Teraz? Pomyślałam, że ma jakiś film i ciężko byłoby mi mu wybić z bani, że może jednak chodźmy na hacjendę. Opuścił fotel na maksa i położył się, ciągnąc mnie w stronę rozporka jeansów. Penis Mańka był zadowalających rozmiarów, może i widziałam większe, ale Mańkowy pasował mi idealnie. Lubiłam go oglądać i brać do buzi. Wsadziłam do buzi monstrum i po malutku zaczęłam ssać go i połykać w całości, na przemian obciągając wsysałam jądra, które po całym dniu były już pełne i gotowe do wystrzału. Mlaskałam i strasznie się śliniłam, ale cel był taki, aby chłopakowi zrobić przyjemność. Nagle poczułam szarpnięcie za włosy, bolało. Mocno pociągnął mnie do siebie, ręce włożył w spodnie, które gładko zsunął razem ze stringami. Cipka zawsze wilgotnieje mi, kiedy mam w ustach penisa, więc łatwo posadził mnie na niego. W międzyczasie rozpiął mój kusy sweterek i obnażył piersi, które kąsał i lizał powodując jeszcze większą rozkosz. Szyby zaparowały, spociliśmy się okrutnie i wyczynialiśmy niezłe akrobacje. W pewnym momencie odsunął się i zażądał abym usiadła na wajchę od biegów. Abym zgwałciła się tą wajchą. Nie mogłam mu odmówić, główka była pokaźnych rozmiarów, a człon jej wykonany z silikonowego materiału przypominał wibrator dosłownie. Trochę sie zawahałam, ale po chwili nadziana na “sztucznego kutaska” pieszcząc łechtaczkę doznałam orgazmu tak silnego, że prawie zemdlałam. A Manio wiedział, że kiedy mam taki stan, że mdleję, to znaczy, że jest zajebiście fajnie. I spuścił mi sie na twarz kilka sekund po moim głośnym szczytowaniu.
Poznałam gościa na jakimś firmowym raucie. Musiało być dużo alku, bo wylądowaliśmy u mnie. Nigdy wcześniej będąc z Maniem nie spotkałam sie z kimś drugim. Mieliśmy niepisany układ, że seksualnie jesteśmy wierni. Fantazjowanie swoją drogą, ale cieleśnie pełne zaufanie. Szampan plus wóda to dla mnie katastrofa. Tak się nabzdryngoliłam, że pozwoliłam się zerżnąć na kuchennym blacie obcemu facetowi w garniaku z krawatem. Najlepsze jest to, że pół wieczora kręciłam bekę z tego krawata. Zwis. Od tego sie zaczęło. Miałam sie spytać go czy w majtasach też ma zwisa. Może by to umknęło w gwarze, ale słowa padły w gronie pozostałych osobników. I jego zemsta kosztowała mnie sporo. Upił mnie (!) zwis i zaciągnął do mojego własnego domu. A potem krzyczał do mnie teksty “suko jak ci sie podoba mój kutas, chyba nie jest takim zwisem jaki miałaś na myśli. Bardzo lubisz takie sztywne i ogromne kutasy, jak drążą cię i wpychają się w twoje dziurki”. W pewnym momencie wytrzeźwiałam. Maniek stał w drzwiach kuchni i lampił się na gołą dupę krawaciarza. Kurwa mać! Odepchnęłam go z całych sił, ale jak na złość nie dałam rady – był dobrze zbudowany i trzymał mnie w uścisku. Maniek stał i dukał “ja pierdolę, ale numer, będzie zabawa” no i uświadomiłam sobie, że jest zdrowo narąbany. Załączył mu się schemat trójkąta. Nie wiem doprawdy co czuł ten zwisol, ale doznałam rewelacyjnego rżnięcia w dupkę i cipkę jednocześnie. Spontanicznie i z fantazją. Każdy centymetr ciała miałam wycałowany i wylizany.

Życie upływało nam bardzo szybko, modne lokale i głośne imprezy kończące się czasem grupowym rżnięciem, ale też wypady we dwoje na opuszczone po sezonie plaże, czy zupełnie przypadkowe miejsca, w których dawaliśmy upust naszym żądzom. Mieliśmy taką fajną grę. Jeden sms „wycałowałbym twoją cipunię -> za pół godziny przy tesco na parkingu” Spontaniczność miała ogromne znaczenie. Właściwie zawsze ciągnęło nas do siebie tak mocno, że byliśmy w stanie wymyślić najgłupsze kłamstwo byle tylko dopaść do siebie, zedrzeć fatałaszki i bzykać się na całego. Nie jestem betonem bez uczuć, wiem, że w pewnym momencie też zaczęłam się angażować. Ale wewnętrzna suka wygrała. Może kiedyś zapłaczę nad tym wszystkim. Ale teraz wolę się bawić i żyć wolna.

Przylazł w podartym t-shircie i z zakrwawioną papą. Jaki rycerz – pomyślałam sobie, ciekawe o co poszło. Spotkał zwisa w tęczowym barze i w kiblu sikając ramię w ramię doszło do wymiany zdań na temat wspólnej zabawy. Manio połowicznie pamiętał zdarzenie. A krawaciarz pojechał po całości. „ta suka za jedną wódkę robi takie ssanie, że na samą myśli mi staje, fajnie mieć kurwiszona na etacie. Wiesz, generalnie nie lubię się dzielić, ale ta żyleta tak mnie jara, że jestem skłonny powtórzyć nasz eksces” Maniek w każdej innej sytuacji by się ucieszył/zgodził/przytaknął, lecz nagle spojrzał na gościa i musiał mu przyjebać. Spontan ok. Ale to nie ten film. Szanse miał liche, rozdzielił ich pediks w różowej żorżecie. Opowiadał chaotycznie i był naprawdę wkurwiony. Kolejny raz pomyślałam, że hola, nie jestem ptakiem w złotej klatce. Nie wiem co mnie podkusiło, ale dołożyłam do pieca pytając dlaczego nie zgodził się na trójkącika. Przecież już się co nieco znamy. Rzucił się na mnie i szarpał za bluzkę rwąc ją. Spojrzeliśmy się na siebie i zaczął się histeryczny śmiech. c.d.n.

Zostań i sprawdź
gorące profile

Ponad 500 000 zweryfikowanych użytkowników szukających gorących przygód

Zobacz więcej opowiadań

Nocny ekspres i jego fetysz stóp

Nocny ekspres i jego fetysz stóp

Nocny ekspres i jego fetysz stóp Miarowy stukot kół z głuchym metalicznym łoskotem płynnie rozprzestrzeniał się po wnętrzu wagonu. W czwartym przedziale licząc od końca pociągu, pochylony nad gazetą siedział mężczyzna w wieku około lat 30, brunet. Jego łagodne...

Przygoda z koleżanką

Przygoda z koleżanką

Przygoda z koleżanką Miała na imię ”A”, była koleżanką z roku na studiach. Czarna, wysoka a co najważniejsze starsza ode mnie o dwa lata dziewczyna o nieprzeciętnej wręcz urodzie była obiektem westchnięć wszystkich facetów na roku. Przyglądając się jej zgrabnym...

Falcoln i Lilien

Falcoln i Lilien

Falcoln i Lilien Promienie słońca odbijały się w szybie samochodu stojącego na brzegu rzeki. Właściciel widocznie był gdzieś niedaleko, bo zostawił uchylone okno. Wkrótce z lasu obok wyszło dwoje młodych ludzi, niosąc na rękach stos gałęzi. -Myślę, że na dziś tego...

Spotkanie po latach

Spotkanie po latach

Spotkanie po latach Po kilku tygodniach niecierpliwego oczekiwania na odjazdowe party w najlepszym klubie w mieście w końcu nadszedł ten dzień. Jestem dość towarzyski, lubię kobiety, potrafię zbajerować panienkę skutecznie i każda impreza jest okazją do zawarcia...

Igraszki ze studentkami

Igraszki ze studentkami

Igraszki ze studentkami Poszedłem ostatnio na podryw panienek w barze, by je potem zerżnąć w hotelowym pokoju na godziny. Tak zawsze mam na myśli liczbę mnogą. Tamtej nocy wszystko zaczynało się niewinnie, egzotyczne drinki, muzyka sprawiająca, że ciało samo chce się...